|
BLOG
09 grudnia 2011, 14:15
Czy tendencje rozpadowe?!
Brytyjskie „nie” w kwestii ingerowania przez Wspólnotę w dyscyplinę budżetową poszczególnych państw pozwoliło wszystkim obawiającym się ograniczenia suwerenności głęboko odetchnąć. Jak widać obawy ograniczeń i lęk przed niemiecką dominacją w Europie to nie tylko polska specjalność. Czy decyzja Brytyjczyków zaskakuje? Nie bardzo. Postulat zwiększenia integracji państw Unii Europejskiej można zrealizować tylko drogą pełnej jednomyślności wszystkich członków Wspólnoty. Czy w polityce można liczyć na jednomyślność? Wiemy, że raczej rzadko. Wygląda więc na to, że pomysł ten z góry zaklasyfikować można było do utopii politycznych.
Pozostaje tylko kwestia co dalej? Czy po latach działań charakteryzujących się integrowaniem wspólnej Europy czas na ruchy rozluźniające Unię? Czy w dobie walki z kryzysem docieramy do momentu, od którego każdy radzi sobie sam? I czy jest to w ogóle możliwe? Czy możliwe jest pełne samostanowienie o sobie po czasach integrowania gospodarki europejskiej? Integrowanie gospodarcze rodzi przecież zależności i pewną utratę gospodarczej suwerenności. Zależność gospodarcza pojedynczych państw od wydarzeń zewnętrznych i od globalnej gospodarki to fakt. Załamanie gospodarcze u jednych odbija się echem u innych. Istnienie gospodarki w pełni niezależnej to dziś abstrakt wirtualny raczej. Czy można więc zaprzestać działań integrujących? Czy jest możliwy stan pośredni między trendem do coraz większej integracji a dezintegracją Wspólnoty? Czy można być częściowo tylko w Unii? Czy fakty ostatnich tygodni to preludium to tendencji rozpadowych? Czy w czasie próby przestajemy myśleć wspólnotowo? Jaki będzie potencjał Unii Europejskiej po weryfikacji, jaka dokonuje się w teraźniejszości? Moje pytania nie sugerują żadnej odpowiedzi. Zadaję je jak każda jednostka uwikłana w zależności lokalne, państwowe, europejskie, światowe... Dziś wielką polityką zajmują się wybrani. Ewentualne negatywne skutki rozpadu uderzą w zwykłych ludzi. Czy będą wówczas dla nich istotne priorytety polityki zagranicznej? KOMENTARZE
1. 09 grudnia 2011, 21:35 To nie żadna nowość, że gdy wszystko dobrze się układa silne państwa chcą współpracować ze słabszymi i mniejszymi po to by zdobyć ich rynki, siłę roboczą bądź poprzez nie rozszerzyć wpływy polityczne. Gdy jest natomiast kryzys to chronią przede wszystkim swoje rynki i swoich obywateli. Nie zrozumiałe jest tylko jakim cudem kraje takie jak Polska przez te dziesiątki, ba nawet setki lat tego nie zrozumiały i nie stworzyły między sobą alternatywnej struktury i płaszczyzn współpracy po to by uodpornić się na "humory" i wahania gospodarek, a tym samym polityki państw takich jak Niemcy, Francja, Wlk. Brytania czy Rosja. DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |