Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Paweł Dąbrowski > Patrioci, tradycja i grzechy główne polskiej codzi...
BLOG
Każdy patriotycznie nastawiony Polak, który nie brał udziału w żadnym z ostatnich pochodów ma prawo poczuć się zaniepokojony faktem wyrzucania go poza patriotyczną społeczność, pomimo przekonania o swojej tożsamości narodowej, pomimo pamięci o swoich polskich korzeniach jak i o tym, że Polska to jego ojczyzna - jedyna jaką ma. Powoływanie kategorii prawdziwych patriotów dzieli społeczność na prawdziwych Polaków i tych nieprawdziwych... czyli obywateli wypychanychpoza nawias narodu polskiego. Równocześnie warto zauważyć, że mamy tu do czynienia z bardzo powierzchownym traktowaniem polskości i patriotyzmu. Patriotami są ci, którzy maszerują pod biało-czerwoną i najlepiej z godłem na piersiach lub czapce. Prawo do bycia patriotą może zostać zabrane tym, którzy na co dzień głowę mają wypełnioną wiedzą na temat całego potencjału polskiej tradycji narodowo-kulturowej i potencjał ten wykorzystują twórczo w budowaniu przyszłości Polski. Bo Polska to proces tworzony każdego dnia, to nie rzecz dana raz na zawsze. Miano do postawy patriotycznej może być zabrane im ze względu na fakt nieobecności w marszach czy wiecach ojczyźnianych. Ci maszerujący przypominają trochę pasażera autobusu, który siedzi tyłem do kierunku jazdy i jedyne co widzi, to znikający na horyzoncie krajobraz. A tu tymczasem patriotyzm jest postawą życiową, a aktywna postawa wymaga wysiłku poznawczego, intelektualnego i wysiłku woli. Symbole takie jak flaga czy godło to tylko zewnętrzne oznaczenia naszej przynależności do społeczności narodowej.
Jakie są źródła tego, że korzystanie z symboliki narodowej staje się domeną jednej strony układu politycznego? Myślę, że zapomniano o tym, że nasze symbole narodowe to nie znaki historyczne, nie eksponaty muzealne, ale żywe emblematy naszej tożsamości. Zapomniano o tym, że wykorzystywanie tych emblematów to nie przywilej, a obowiązek nałożony zarówno na władze państwowe jak i samorządowe wszystkich szczebli, bez względu na przynależność do takiego czy innego ugrupowania politycznego. Obowiązkiem jest wykorzystywanie symboli narodowych i obowiązkiem jest twórcze kultywowanie ceremoniałów świąt i rocznic narodowych. Zaniedbanie tego obowiązku wytwarza stan próżni w kultywowaniu tradycji i polskości. Próżnia ta to pole do zrozumiałych działań oddolnych. Zrozumiałe jest, że na te działania oddolne pojawia się społeczne zamówienie. Są więc one pożądane i potrzebne. Mamy tu jednak do czynienia z pewnym żywiołem, którego efektem są zjawiska nie do końca zakładane. Mam na myśli możliwość rozwoju inicjatyw wykorzystujących symbole narodowe do krzewienia haseł nie tyle patriotycznych, co raczej szowinistycznych.
Kultywowanie przez władze tradycji i prawidłowe wykorzystywanie naszych narodowych symboli spowodowałoby być może to, że dzisiejsza dyskusja o konieczności zwiększenia integracji Unii Europejskiej przebiegałaby mniej emocjonalnie. Bo zwiększanie integracji Wspólnoty możliwe jest tylko wtedy, gdy w parze idą działania zwiększające integrację wspólnoty narodowej i poczucia narodowej tożsamości. Dyskusja mogłaby się wówczas koncentrować nie tyle na domniemanej utracie suwerenności co raczej na fakcie brania na siebie dodatkowej, większej odpowiedzialności, bo odpowiedzialności nie tylko za własny naród, ale również współodpowiedzialności za społeczność europejską. I to jest aspekt dyskusji, którego unikamy. Uciekamy od problemu pomimo świadomości, że być może za kilka tygodni czeka nas w Europie „tsunami gospodarcze”.
Symbole narodowe nie stały się obiektami muzealnymi. Atrybut anachroniczności nie przysługuje również naszemu hasłu „Bóg, Honor i Ojczyzna”. Nie pamiętam niestety, żeby ostatnio przy okazji jakiejkolwiek uroczystości hasło to było przez któregoś z przedstawicieli władz Polski przywoływane. Czyżbyśmy wstydzili się je wypowiadać?
Blisko symboli narodowych mamy krzyż. Blisko, bo w polskich warunkach krzyż, będąc symbolem chrześcijaństwa, jest także symbolem odwołującym się do polskiej tradycji narodowej i kulturowej. Symbolu tego nie można więc rugować z życia społecznego i ograniczać jego roli tylko do świątyń chrześcijańskich. Walka z krzyżem w Polsce zawsze kończy się klęską, a ponowne próby przeciwstawienia się obecności tego symbolu w życiu społecznym mogą być przyczynkiem do samobójstwa politycznego tego, kto z apelem usuwania krzyża występuje.
Nie ma też absolutnej, szczelnej granicy rozgraniczającej Kościół od życia społeczno-politycznego. Nie ma i nie będzie, bo zgodnie z założeniami wspólnot chrześcijańskich Kościół to ludzie, społeczność religijna, a nie hierarchia kościelna. Te społeczności religijne i polityczne przenikają się nawzajem i nie ma możliwości twardego rozdziału tych dwóch sfer. Poza tym, gdy w latach stanu wojennego instytucja Kościoła przygarnęła całą aktywność opozycyjną - społeczno-polityczną, intelektualną i artystyczną, to nikt nie żądał rozdziałów. A dziś? Dziś znowu niektóre inicjatywy społeczne, intelektualne i artystyczne szukają możliwości realizacji na platformie kościelnej, bo brakuje dla nich miejsca w tej podstawowej przestrzeni społecznej, poza świątyniami, w przestrzeni nazywanej laicką. Nie ma, bo być może niektóre inicjatywy są celowo blokowane. Ale z drugiej strony patrząc nie ma, bo być może przestrzeń laicka to przestrzeń bez wartości albo przestrzeń wartości pozornych.
Wykop Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Śledzik

KOMENTARZE
1.
22 grudnia 2011, 08:12
Znam wiele osób, które czują się patriotami, które uczestniczyły w Marszach Niepodległości organizowanych i we Wrocławiu, jak również w Warszawie. Nikt z nich nie odbiera nikomu prawa do patriotyzmu, z powodu braku uczestnictwa w Marszu. Nie wiem skąd taka teza.

Jeśli ktoś czuje się Polakiem, a jednocześnie odrzuca polską tradycję to czym dla niego jest polska tożsamość? Jak ją definiuje?

Ludzie, którzy odwołują się do patriotyzmu mają silne poczucie dobra wspólnego i widzą jego realizację poprzez pracę na jego rzecz, rozwój intelektualny,podtrzymywanie tradycji, dbałość o dobre obyczaje, angażowanie się w działalność społeczną. To wszystko wzmacnia poczucie własnej wartości w ramach tożsamości.

Ci ludzie, którzy szli w tych marszach i w ten sposób demonstrowali swoje przywiązanie do Ojczyzny chcieli przypomnieć, że Polska to dobro wspólne, że jesteśmy za nie odpowiedzialni, że jesteśmy dumni ze swojej historii,kultury,człowieczeństwa, mentalności (nie mylić z PRL-owską), z dokonań polskich naukowców, pisarzy, artystów, kompozytorów, polityków, władców,sportowców, sprawiedliwych wśród narodów itd.

Otrzymaliśmy wolność i możliwość decydowania o sobie za cenę krwi poprzednich pokoleń. Krew naszych przodków idzie na marne w przypadku, gdy rezygnujemy z odpowiedzialności za siebie, za losy naszej Ojczyzny.

Silne zakorzenienie w doświadczeniach historii i tradycji nie jest jazdą autobusem tyłem do kierunku jazdy. Jest ogromnym doświadczeniem, które pozwala uniknąć niebezpieczeństw na drodze, które mogą przyczynić się do śmierci wszystkich pasażerów.

Integracja Europejska miała na celu, aby konekcje gospodarcze i kulturalne zapobiegły narodowym konfliktom. Niestety poszło to wszystko w kierunku stworzenia nowego pseudo narodu europejskiego, wypranego z własnej tożsamości, kultury; zbudowanego na fundamentach antychrześcijańkich. Na taką Europę nie ma po prostu zgody.
Komentarz edytowany przez Jan Ćwięcek 2 razy (ostatnio 22 grudnia 2011, 08:45).
2.
22 grudnia 2011, 08:20
Zgadzam sie z autorem!!! I dodam kwestie ... oczywiste: 1) kazdy ma prawo do subiektywnego poczucia i oceny ("odczucia") czym jest, a czym nie jest patriotyzm 2) "kwalifikacje" na "dobrego" Europejczyka" uzyskuje sie - moim zdaniem - dopiero po zdaniu egzaminu z przywiązania i pracy na rzecz swojego narodu i państwa (a więc z pozytywnego uczucia wobec swojej ojczyzny - wspólczesnego wymiaru patriotyzmu). Bo jaki byłby ze mnie Europejczyk, gdybym nie wiedział kim jestem , skąd pochodzę i co mnie uksztaltowalo.
Europejskośc nie oznacza przeciez tylko swiadomośc wzglednie dlugiego zamieszkiwania na terenie Europy, a przede wszystkim walor kultury i tozsamości. Akulturacja narodowa, którą lansuje się za oceanem nie jest własciwa dla Starego Kontynentu.
Dla mnie i chyba jeszcze większosci Europejczyków postawa patriotyczna nie musi kojarzyc sie z nacjonalizmem czy szowinizmem, tak jak dla wielu za Oceanem. wręcz odwrotnie - polski przyklad dowodzi, ze "prawdziwym" patriotą w Polsce jest ten, który wyraza szacunek dla innych narodow i postaw patriotycznych ich przedstawicieli. Naród jako pojęcie etniczno-polityczne w myśli europejskiej przez cale wieki był wartoscią godną zachowania i niech tak juz w Europie zostanie!
3.
22 grudnia 2011, 09:08
@Jan Ćwięcek

Odnoszę wrażenie Panie Janku, że przeczytał Pan tylko część tego co napisałem i to dość powierzchownie.
Jeżeli to co piszę wywołuje odruch uzewnętrznienia swojego poczucia patriotyzmu to dobrze, bo jest to jeden z celów tekstu.
Tradycja kulturowo-narodowa to potencjał do budowania przyszłości. Nie przeciwstawiam poczucia bycia Polakiem i poszanowania tradycji. Wręcz przeciwnie.
Temat relacji między tym co narodowe a tym co europejskie to jedna z najważniejszych dziś kwestii wymagających mądrej refleksji i omówienia.
O znaczeniu powiązania tradycji chrześcijańskiej z kulturą narodową piszę pośrednio w drugiej części odwołując się do wątków związanych z krzyżem i dążeniami do całkowitego rozdziału tego co społeczno-polityczne od tego co religinje. Jest to dążenie do marginalizacji życia religijnego i wypchnięcia tego życia poza margines głónego nurtu życia społecznego. W naszej tradycji i w naszych uwarunkowaniach jest to dążenie nierealne.
Komentarz edytowany przez Paweł Dąbrowski 3 razy (ostatnio 22 grudnia 2011, 09:33).
4.
22 grudnia 2011, 09:23
@Piotr Gaglik

Czy unifikacja narodowa charakterystyczna jest dla kontynentu amerykańskiego? Podziały ze względu na pochodzenie narodowe mają tam charakter bardziej mentalny niż przestrzenny. Przypomniały mi się relacje znajomych pochodzących z Polonii chicagowskiej. Studiowali w Polsce i tu się spotkaliśmy. Opowiadali, wspominając swoje lata szkolne w Stanach, że w ramach obowiązkowych zajęć mieli pracę w podgrupach narodowych.Oddzielano Polaków, Włochów, Niemców... Praca w podgrupach miała służyć poznawaniu fundamentu kulturowego narodu starego kontynentu. Z relacji, które słyszałem te zajęcia miały służyć utrzymaniu poczucia tożsamości narodowej.
Nie potrafię powiedzieć na ile zjawisko edukacji w podgrupach narodowych powszechne jest w systemie amerykańskim. To co przywołuję dotyczy rzeczywistości początku lat osiemdziesiątych - dziś rzeczywistość może wyglądać odmiennie.
5.
22 grudnia 2011, 10:01
Cytat:
@Jan Ćwięcek

Odnoszę wrażenie Panie Janku, że przeczytał Pan tylko część tego co napisałem i to dość powierzchownie.
Jeżeli to co piszę wywołuje odruch uzewnętrznienia swojego poczucia patriotyzmu to dobrze, bo jest to jeden z celów tekstu.
Tradycja kulturowo-narodowa to potencjał do budowania przyszłości. Nie przeciwstawiam poczucia bycia Polakiem i poszanowania tradycji. Wręcz przeciwnie.
Temat relacji między tym co narodowe a tym co europejskie to jedna z najważniejszych dziś kwestii wymagających mądrej refleksji i omówienia.
O znaczeniu powiązania tradycji chrześcijańskiej z kulturą narodową piszę pośrednio w drugiej części odwołując się do wątków związanych z krzyżem i dążeniami do całkowitego rozdziału tego co społeczno-polityczne od tego co religinje. Jest to dążenie do marginalizacji życia religijnego i wypchnięcia tego życia poza margines głónego nurtu życia społecznego. W naszej tradycji i w naszych uwarunkowaniach jest to dążenie nierealne.
Panie Pawle, oczywiście nie odnosiłem się do kwestii, w których mam podobne do Pana zdanie. To o czym Pan napisał na początku, to trochę kwestia odczuć. Wydaje mi się, że poczucie wykluczenia towarzyszy osobom, które raczej nie zadawały sobie pytania dotyczącego własnej tożsamości i tego co się na nią składa. Ich stosunek to własnej tożsamości jest raczej obojętny, co przekłada się również na postrzeganie Państwa jako dobra wspólnego. Z jednej strony osoba taka ma potrzebę przynależności do większej wspólnoty, z drugiej strony odrzuca większość cech jakie identyfikują tę wspólnotę. Jeśli nazywam się Polakiem, to tożsamość ta może być zdefiniowana poprzez wspólną kulturę, język, doświadczenia historyczne i tradycję. Jak mogę definiować swoją tożsamość, jeśli jej definicję znacznie okroję?

To poczucie wykluczenia wynika właśnie z tego, że pojęcie polskiej tożsamości chce się zdefiniować na nowo - w okrojonej wersji. Niestety w takim wypadku to nic nie znaczy i do niczego nie zobowiązuje. Brak odpowiedzialności jest wszak wygodny.

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2012 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.